prawdy

Prawda jest banalna,większość filmów serwowanych przez Hollywood dla średnio inteligentnego człowieka jest po prostu niestrawna. Obecnie seriale biją na głowę fabułą filmy kinowe,a wyniki w Polsce,cóż discopolo też wróciło do łask takich jakie miało w latach 90. IMO popkultura przeniosła się na inne platformy, teraz więcej rozrywki daje zagranie w jakąś grę (niekoniecznie inteligentną) niż obejrzenie kolejnej wtórnej historyjki. Czasy kina powoli się kończą i jeśli Hollywood nie wymyśli jakiegoś nowego sposobu przekazywania historii, to skończy na obrzeżach popkultury jak teatr. film w USA jest dla rozrywki, poza USA jest zeby widz sie martwil , tzw ambitne kino jest dla masochistow.   ja to już interpretowałem swoim wiekiem ale mam też takie wrażenie. Jak mogłem „piracić” filmy to i byłem na bieżąco w kinem. Chodziłem bo chciałem obejżeć ten film albo tego aktora. Odkąd ściąganie filmów robi się problematyczne nie mam ochoty wydać jakieś sumy pieniędzy i swojego czasu aby zaryzykować czy film jest wart kina. Po prostu nie jestem na bierząco a silne kobiety, delikatni mężczyźni i wiele poprawnych politycznie scenariuszy przyprawia mnie o mdłości Napisales cos co zaprzecza faktom, ktore sa niewygodne dla ciebie, przez to wypadles glupio , przeczytaj jeszcze raz tekst jakie filmy byly ogladane poza USA, jakos tam byly te filmy strawne Największe zyski były wówczas gdy lata świetności przeżywały serwisy typu Megaupload czy PirateBay, firmy chciały być pazerne, choć zyski rosły, poszczególne blockbustery osiągały zyski niespotykane w historii kina, one miały przed oczami dolary które im podobno uciekały przez korzystających z „pirackich” serwisów. Krok po kroku zaciskała się pętla i obecnie w USA faktycznie dostęp do „pirackich” treści został mocno ograniczony (jak ktoś chce to oczywiśce da radę, ale ludzie boją się kar). Alternatywą stał się Netflix czy Amazon, które w USA są stosunkowo tanie, tyle że one nie generują dla wytwórni takich zysków jak kino czy DVD. nie trafiles zupelnie ze swoja diagnoza, rynek piracki wUSA byl marginalny, ceny biletow do kin to jedna godzina pracy wiec nikt nie piratowal zeby zobaczyc dobry film na swoim kompie, sprawa lezy w bardzo  naprawa kanalizacji Warszawa  dobrym repertuarze streaming i to co ludzie lubia w USa to bilging czyli Netflix , Amazon i Showtime gdzie mozesz ogladac 3-4 odciniki podczas jednej sesji. Dla kin nie ma konkuencyjnych scenariuszy ktore by zaintersowalby czolowych rezyserow, a ci nie chca robic filmow dla telewizji Kreując coraz ostrzejsze „antypirackie” prawo wytwórnie podcinały gałąź na której siedzą, ludzie przestali dyskutować na facebooku, na blogach czy na spotkaniach towarzyskich o hitach kinowych, o rezyserach, nie mają do nich dostępu, rynek został ograniczony i będzie ograniczany nadal. Dzieje się to o czym mówiono setki razy – „pirackie” kopie kreują rynek, wpuszczają na niego osoby, które w innym wypadku nie interesowałby się chodzeniem do kina. Poza USA, dostęp do pirackich treści jest również trudniejszy, ale prawo nie jest tak restrykcyjne więc jak widać rynek rośnie. Ciekawe kiedy zostanie dostrzeżona ta zależność.